Niedawno do naszej oristowskiej rodzinki dołączyła nowa postać – Oristek, który najwidoczniej był z ORiSTO od samego początku, ponieważ zna naszą firmę jak nikt inny. Ten niebieski chłopiec stał się naszą firmową maskotką, która od tej pory będzie towarzyszyć nam we wszystkich wydarzeniach. Wszyscy w ORiSTO już go pokochali a nie było to trudne, ponieważ jego historia przenosi wszystkich do czasów dzieciństwa. Oristek zamieszkał już w domach niektórych dzieci i nadal czeka na kolejnych przyjaciół.

BAJKA O ORISTKU

Dawno dawno temu, za lasami, za górami, pośród jezior i rzek, w wielkim domu żył sobie mały chłopiec. Dom, w którym mieszkał, był inny niż cała reszta. Mieścił się w wiosce przez którą codziennie przejeżdżały pociągi, z których pasażerowie przyglądali się jego dziwnemu domkowi. Chłopak też nie był zwyczajnym chłopcem. Nie wiedzieć dlaczego, jego skóra była niebieska, a uszy ciemne i szpiczaste.

W jego domu było mało okien, miał za to wielkie drzwi, wszystko wykonane z blachy i metalu. Wewnątrz domu było niezwykle głośno, a w nim niemal codziennie gościło wiele osób z pobliskich miast i wiosek. Wszyscy ciężko nad czymś pracowali… jedni coś przycinali, inni coś szlifowali, kolejni lakierowali i składali… aż na samym końcu Ci ostatni pakowali to w ogromne samochody, które codziennie opuszczały wrota domu małego chłopca. Żadna zawierucha, deszcz, śnieg ani gorące słońce nie mogły zakłócić ciężkiej pracy ludzi.

Pomimo tylu towarzyszy, chłopiec czuł się bardzo samotny. Co kilka godzin grupa osób opuszczała jego wielki dom, żeby dać miejsce kolejnej grupie, które z takim samym mozołem pracowała nad przycinaniem, polerowaniem, lakierowanie, składaniem. Zawsze sami dorośli: kobiety i mężczyźni, przenigdy dzieci… Ilekroć drzwi jego domu się otwierały i zawitali nowi goście, tylekroć mały chłopiec cieszył się z ich towarzystwa. Po chwili okazywało się jednak, że wszyscy oni są bardzo zajęci swoją pracą i jak zwykle, chłopiec nie miał z kim się bawić i komu opowiadać swoich zabawnych historii.
Chłopiec codziennie przyglądał się ich pracy i dziwił, że są tak silni i zdeterminowani, żeby codziennie tak ciężko pracować. I tylko chłopiec i jego wierny towarzysz – pies Saba, zawsze byli obecni w tym wielkim przedziwnym domu.

Pewnego dnia, ku zaskoczeniu chłopca, inaczej niż zwykle, brama jego posesji otworzyła się najszerzej jak mogła i razem z dorosłymi, którzy codziennie wchodzili do jego domu , by po wielu godzinach z niego wyjść, przyszły dzieci. Chłopiec i Saba z zaskoczeniem spojrzeli na siebie, nie do końca rozumiejąc, co się dzieje. Dzieciaki nie czekały chwili, po czym podbiegły do chłopca i Saby.

– Hej hej!! Jak się nazywasz, chłopczyku? Jak się nazywa Twój pies? Ile masz lat? – dzieci zaczęły zasypywać chłopca pytaniami. I tylko Saba zadowolona z rozwoju akcji merdała ogonem, ciesząc się z wizyty nowych małych gości.

Chłopiec nie ukrywał swojego zaskoczenia. Stał z szeroko otwartą buzią, patrząc na rozkrzyczane i wesołe dzieci. Nie krył swojej bezradności, ponieważ nie znał odpowiedzi na zadane mu pytania… Nie wiedział ile ma lat, ani jak ma na imię. Jedyne co wiedział, to że mieszkał w swoim przedziwnym domu od zawsze, od kiedy pamiętał.
Dzieci w przeciwieństwie do dorosłych mają świetną intuicję i w mgnieniu oka zauważyły, że chłopiec posmutniał.
– Chłopczyku, nie martw się! Pomożemy Ci i damy Ci najpiękniejsze imię na świecie! Od dzisiaj będziemy wołać na Ciebie… Oristek! Przecież mieszkasz w wielkiej fabryce ORiSTO, gdzie pracują nasi rodzice. Codziennie wychodzą do pracy, do miejsca, w którym mieszkasz. Potem po wielu godzinach wracają do domu i czasem nam opowiadają o meblach, które powstają w Twoim wielkim domu, w fabryce mebli – przedstawiały dzieci, opowiadając mu różne historie o jego domu – fabryce, w której mieszkał od zawsze.
Oristek rozchmurzył swoją niebieską buzię, bo właśnie zrozumiał, czym jest jego dom dla dzieci i ich rodziców. Ucieszył się, bo wiedział, że od dzisiaj będzie w sercach dzieci pracowników jego domu – fabryki ORiSTO i zrozumiał, że dzieci będą go co jakiś czas odwiedzać.

Od tego dnia zawsze, kiedy rano, w południe i wieczorem przychodzili do jego fabryki kolejni pracownicy, aby znów w mozole produkować meble, Oristek zawsze machał do nich na powitanie swoją niebieską łapką i tak samo ich żegnał, wiedząc, iż ten gest sprawi, że ich dzień będzie lepszy od innych. Niezmiennie Oristkowi towarzyszyła Saba – jego wierny pies przyjaciel…